Susanne?
Nie kojarzę żadnej Su… Zaraz, to musiała być córka byłych właścicieli tego
domu… Miło mi, dostałem obraz z dedykacją dla kogoś innego od ducha… Aha, a
nawiasem mówiąc, są jakieś wolne miejsca w psychiatryku?
Zaraz,
przeanalizujmy fakty, jakie znam – weszło tu dwóch ludzi, co najmniej jedno z
nich było kobietą, zostawili ślady i walkman’a. A ja skądś kojarzę kogoś z
ciężkimi wojskowymi butami… Zaraz, obiecywałem sobie, że przestanę myśleć i
będę udawał normalnego!
Ze
spokojem na twarzy wymaszerowałem na korytarz, po czym zbiegłem po schodach,
czując się bardzo lekki.
Siedziałem
z Liam’em nad jeziorem – w ciągu tygodnia mojego mieszkania tutaj bardzo się
zaprzyjaźniliśmy. Okazało się, że on i Zayn znają się od dzieciństwa i wynajęli
wspólnie mieszkanie, chcąc tu studiować. Właściciel powiedział im, że wprowadzi
się jeszcze jeden chłopak – Niall Horan z Irlandii, który zmierz chodzić tu do
klasy maturalnej.
-
Dlaczego zmienił szkołę w ostatniej klasie?
-
Rodzice go wyrzucili z domu, bo przyznał się, ze jest gejem.
Poczułem
przypływ współczucia i sympatii do blondyna – doskonale wiedziałem, jakie to
uczucie. Ciekawe czy on też ma rodzeństwo, za którym tęskni…
-
A jak właściwie Ziall został parą? Zayn też był w mojej lidze i spodobał mu się
Niall?
-
Nie, Zayn uważał się z stuprocentowego hetero i… Zaraz. Ty też?
Zarumieniłem
się, bo niechcący przyznałem się do swojej orientacji.
-
Tak, Liam.
-
Boże, gdzie ja mieszkam? – Uśmiechnął się. – Trzech gejów i dwóch
heteroseksualnych chłopaków… Na szczęście dziewczyny mamy zupełnie zwyczajne…
Następny
dowód, że nic nie wie o Harry’m – uwzględniłby go w którejś grupie…
-
Hej, Li, czy Max nie chodzi do psychiatry?
-
Nie, dlaczego? – Był autentycznie zdziwiony.
-
Bo dość często gada z powietrzem, ścianami i meblami…
-
A, o to chodzi? Wysłaliśmy go kiedyś do psychologa, a on orzekł, że nic mu nie
jest. Traktujemy to jak jego mały osobisty problem.
-
Skończylibyście o mnie plotkować? – zapytał chłopak, nagle pojawiając się obok
nas.
-
P-przepraszamy – wyszeptaliśmy równocześnie, a on zachichotał psychopatycznie.
–
Nie wierzycie, że obok mnie ktoś naprawdę stoi? Naprawdę o tym nie
pomyśleliście?
-
Niby kto? Duch?
-
A żebyście wiedzieli – mówi i znika w krzakach nad brzegiem, zostawiając nas z
bardzo głupimi minami.
Siedziałem i patrzyłem się w okno. Cały świat wyglądał na bardzo
bliskie i odległe zarazem miejsce, przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Rozejrzałem się po pokoju i ze smutkiem zobaczyłem wiele przekreślonych przez
siebie linii, oznaczających ilość dni, które spędziłem w zamknięciu, w moim więzieniu.
Dokładnie osiemset trzydzieści cztery. Zacisnąłem mocno usta, przygryzając
wargę dopóki nie poczułem krwi. Ponad dwa lata zamknięcia, niespełnionych
marzeń, łez, samotności i nienawiści do tego, kto mi to zrobił. Mimo tego, że
jestem umierający mógłbym przecież żyć tak naprawdę, w świecie
zewnętrznym. Zamiast tego zamknięto mnie
z moją wyobraźnią. Czasami marzyłem, że ktoś mnie uratuje, wymyślałem
przyjaciół i straszyłem sam siebie… Po pewnym czasie z przerażeniem uświadomiłem
sobie, że przestaję odróżniać iluzję od prawdy. Mniej więcej w tym czasie przez
okno sąsiedniego pustego domu zaczął mnie odwiedzać Max i opowiadać o wielu
rzeczach… O prawdziwym świecie… Najprawdopodobniej uratował mnie przed
zwariowaniem. Sam uważał, że spotyka się duchem jakiejś dziewczyny, więc nie
był do końca normalny, ale mi to nie przeszkadzało. Byłem szczęśliwy, że wreszcie mam z kim
pogadać.
Pewnego pięknego wieczoru, gdy czytałem książkę Stephan’a King’a
„Podpalaczka” i żałowałem, że to nie mnie obdarowano pirokinezą, zobaczyłam
Louis’a. Wiem, ze zabrzmi to banalnie i melodramatycznie, ale poczułem się jak
w filmie, kiedy wszystko się zatrzymuje i główni bohaterowie patrzą sobie w
oczy z zachwytem. Jak na złość w momencie, kiedy kiedy chciałem go zapytać, kim
jest, on mi pomachał, a ja jak ostatni idiota odpowiedziałem mu, puszczając się
parapetu. Upadłem natychmiast na ziemię i zupełnie nie miałem siły się
podnieść. Mimo chorowania od wielu lat nie mogłem się przyzwyczaić, że moje
nogi w sumie nie są mi potrzebne, bo nie mają dla mnie żadnego zastosowania. W
sumie miałem znacznie lepiej niż reszta chorych, bo miałem niesprawne tylko
nogi, a nie większość ciała… Kogo ja oszukuję – wolałbym mieć zupełnie
zniszczone ciało i żyć w miarę normalnie niż z „troską” Eleanor. Na początku,
kiedy moi rodzice zginęli w wypadku, zostawiając całą fortunę Styles’ów mi,
lubiłem ją, uważałem, że jest bardzo miła, że mi pomaga z całą tą sytuacją. Po
dość krótkim czasie okazało się, że najbardziej chodziło jej o miliony na
kontach niż o mnie. Ponieważ jest ode mnie starsza i pełnoletnia, została moją
opiekunka prawną, a ja ją szybko znienawidziłem, postanawiając nie umierać
przed osiemnastką i przepisać testament na pierwsza lepszą osobę, byle nie na
nią. Nie do końca chodziło o jej udawane uczucia, kłamstwa i izolowanie mnie –
najbardziej mi przeszkadzało to, że jeśli coś jej się nie podobało, mogła
zawołać swojego chłopaka, a ja nic nie mogłem poradzić na to, że on mnie
przerzuca przez ramię, niesie na górę i rzuca na łóżko, zostawiając samego.
Czułem się wtedy jak przedmiot i płakałem, patrząc na odrapane ściany. Po
pewnym czasie miałem wystarczająco silne nadgarstki, żeby się na nich podnieść
i często korzystałem z tej możliwości, by chociaż usiąść. Moje życie miało
tylko trzy cele – osiemnastkę, zmianę testamentu i śmierć. Wszystko zmienił chłopak
z naprzeciwka. Czekałem na jego pojawienie każdego wieczora, gdy się nie
pojawiał czułem się jeszcze bardziej samotny, a gdy to robił, cieszyłem się tym
do następnego „spotkania”. Zaprosiłem go do siebie pod wpływem Max’a, który
bardzo na to nalegał. Wyświadczył mi tym przysługę, mimo, że z Louis’em
spędziłem tylko paręnaście minut – zrozumiałem, że jest kimś, kto zajmuje i
będzie zajmował dużo miejsca w moim sercu. Nie wiem, jak mogłem się zakochać w
chłopaku i na dodatek w nieznajomym…
Nie, w sumie wiem.
Jego oczy – pełne czułości i rozjaśniające się na mój widok to
dobry powód.
Wieczorem
przez moje okno wleciała kartka zapisana pismem, które skądś kojarzyłem List
Harry’ego!. Nie, to jest trochę inne, bardziej zawiłe i kobiece… Podpis pod
obrazem? Tak, to to!
W
tle tekstu był szkic tej samej autorki (myślę, że to kobieta), przedstawiający
Harry’ego wtulonego we mnie i podpis: „Popatrz,
Louis, jak czuje się Harry w samotności, bez ciebie(piosenka nr 2 na moim
walkman’ie)!”.
Pinch me
Is this
real
This
feeling of release
In the
corners of my dreams
I’m
floating in my heaven
Tasting
life
Numb again
Close my
eyes
It begins…
I cannot
stumble here
I am safe
inside my head
When I
wake up Ill forget
I’ll come
back to my mess
I will not
leave
Stay
asleep
Slip
further in
My ecstasy
Safe
inside my mind I hide…
Jeśli
ta osoba chciała mnie przestraszyć, to świetnie jej idzie… Jestem przerażony,
ale zafascynowany równocześnie. Ona najwyraźniej wie, o czym myślę, o czym
myśli Harry… Och. Obiecałem, że go ponownie odwiedzę i zapomniałem… Susanne, dobrze
wykonałaś swoje zadanie, jestem pewien poczucia winy i skruchy, więc zaraz do
niego pójdę. Zadowolona?
Co
ja robię, gadam z kimś w myślach…
Przeskoczyłem
przez okno w dość mocno uderzyłem o podłogę. Usłyszałem cichutki śmiech.
Odwróciłem
się i zobaczyłem Harry’ego, uśmiechającego się delikatnie z dołkami w
policzkach.
-
Czekałem na ciebie! – powiedział radośnie.
-
Skąd wiedziałeś, że przyjdę?
-
Susanne mi powiedziała!
Zmarszczyłem
brwi.
-
Jaka Susanne?
-
No duch córki właścicielki twojego domu – wyszeptał zdziwiony, że nie wiem.
Poczułem znajome już uczucie – totalne przerażenie.
Duchy
przecież nie istnieją, prawda?
_____________________________
Cześć, tu ja. No, może już nie do końca ja, ale już w lepszym stanie niż parę dni temu. Przepraszam za długie nie dodawanie rozdziału, ale miałam dużo problemów i nie było internetu, więc wcześniej nie wstawiałam.
Rozdział dedykowany mojemu przyjacielowi Max'owi za to, że mi wybija z głowy głupie pomysły i mojej (chyba) jedynej czytelniczce. Dzięki, darling. Jeśli ktoś oprócz niej to czyta, niech się wychyli i napisze chociaż jedno słowo...
wiesz ze uwielbiam Twoje opowiadanie prawda? Bo serio je kocham! Jest genialne i czekam na nn! Miłego pisania! :D
OdpowiedzUsuń